Rehabilitacja rejestracja

Poniedziałek - Piątek
7.00 - 17.00

tel. 505 377 568

                                                                                                                               PROMOCJA!!!!

  • 30 ZABIEGÓW FIZYKALNYCH  280 ZŁOTYCH
  • MASAŻ PLUS TERAPIA INDYWIDUALNA Z PACJENTEM 500 ZŁ (10 MASAŻY PLUS 10 TERAPII)



ZAPRASZAMY NA ZABIEGI MASAŻU, FIZYKOTERAPIĘ, TERAPIĘ INDYWIDUALNĄ Z PACJENTEM, GIMNASTYKĘ GRUPOWĄ I TERAPIĘ MANUALNĄ. 

 


Pomóż nam pomagać

Przekaż 1% podatku na Dom Opieki "Złota jesień"

Nazwa OPP: Stowarzyszenie Domu Opieki
"Złota Jesień"
Numer KRS: 0000064525


Ofiary na Dom Opieki "Złota Jesień" składamy na:
Stowarzyszenie Domu Opieki "Złota Jesień"
ul. Franciszka Hynka 12, 80-465 Gdańsk

83 1240 1271 1111 0000 1491 6764

 


Kontakt

ul. Franciszka Hynka 12
80-465 Gdańsk
tel. 58 559-21-32
e-mail: jesienzlota@poczta.onet.pl

EWANGELIA I ROZWAŻANIE
modlitwawdrodze.pl

Bajka o Ojcu i dwunastu synach

Bajka o Ojcu i dwunastu synach

Stary Ojciec Rok wezwał swoich dwunastu synów na naradę.
Oto od dziś oddaję wam ziemię we władanie. Ale ponieważ jest was dwanaścioro zarządzam, aby każdy sprawował rządy przez jeden miesiąc, a zacznie je najstarszy syn.
Ja będę obserwował z daleka czy dobrze rządzicie.
Każdemu przydzielił odpowiednie zadania. Miały one być wykonane rzetelnie, bo od nich zależało wykonanie następnych przez kolejnego syna.
Bracia wysłuchali poleceń ojca, zgodzili się z nim, uważając, że postanowił sprawiedliwie.
I tak: Pierwszy syn, imieniem Styczeń- rozpoczął panowanie bardzo hucznie. Już w wigilię zaczęły się bale we wszystkich krajach, miastach, miasteczkach i wioskach. Zabawom i przyjęciom nie było końca. Na dużych salach, mniejszych lokalach, prywatkach a nawet pod gołym niebem wystrojone panie i panowie w wytwornych kreacjach, bawili się do białego rana przy dźwiękach upojnej muzyki.
Na zewnątrz, wybuchały race świetlne, rozjarzały niebo kolorowe fajerwerki i strzelały korki szampana. Wszędzie składano sobie życzenia i witano Nowy Rok.
Nawet stary księżyc uśmiechał się i mrugał okiem i słał ku ziemi życzenia.
W następne dni trzeba było ludziom wracać do pracy i choć jeszcze szumiało w głowach od niedawnych zabaw, powiało zimnem i chłodem i monotonią codzienną.
Przyszedł trudny okres śniegu i mrozu. Szalały wichry i sztormy na morzu, marzli ludzie, ginęły zwierzęta i ptaki. Wiatr łamał gałęzie drzew, a nawet całe drzewa. Kto żyw chronił się w zaciszu domu przy kominku, ale byli też tacy, co nie mieli domu. Tych los był najstraszniejszy.
Czasami dni były łaskawsze, na krótko nieraz wyjrzało słońce, ale jakoś słabiej świeciło i mniej grzało, bo dni były krótkie.
Nastały rządy Lutego. Ten kontynuował rządy brata.
Ciągle było zimno i ludzie byli niezadowoleni z jego rządów.
Był to najtrudniejszy czas dla wszystkich, dlatego ojciec skrócił go o kilka dni.
Marzec był łagodniejszym władcą, ale bardziej kapryśnym i nieprzewidywalnym. Po chłodnych dniach następowały cieplejsze, a po deszczowo- śnieżnych – słoneczne.
Z nadzieją oczekiwano na lepsze czasy i one rzeczywiście wkrótce nadeszły. Ale stało się to dopiero za rządów następnego z braci - Kwietnia.
Władca rozkazał stopić się lodom na rzekach i jeziorach, poruszył drzewa i rychło zaczęło pulsować w nich uśpione życie. Obudził zwierzęta ze snu zimowego, nakazał ptakom śpiewać a łąkom, polom i lasom pokryć się zielenią. Dni stały się dłuższe, a słonko też świeciło jaśniej i ciepłem ogrzewało ziemię. Nastała wiosna, a wraz z nią rządy rozpoczął Maj.
Rozradowały się serca zmęczonych ludzi, rozbawiły się dzieci, rozkwieciły łąki, rozśpiewały słowiki i skowronki, popłynęła pieśń dziękczynienia do Nieba.
Drzewa odziały się w świeżutką zieleń, ubrały piękne szaty, a z rozwiniętych pączków kwiatki wystawiły swe buzie do słonka. Obudziły się różnobarwne motyle, a pracowite pszczoły rozpoczęły swą codzienną pracę. Słowem, istny raj nastał na ziemi. Rozchmurzyły się twarze ludzi i wszyscy uśmiechali się do siebie życzliwie, wychwalając mądre rządy Maja, który faktycznie miał być z czego dumny.
Wszakże wszystko, co dobre mija szybko. Najpiękniejszy miesiąc ustąpił miejsca rządom Czerwca. Ten kontynuował to, co robił brat. Władca był mądry i łaskawy dla podwładnych. Zarządził, by to, co zaczęto wcześniej, rozwijało się dalej. I tak się stało, dzięki łaskawości słońca, które było jeszcze bardziej pogodne i przyjazne światu i ludziom.
Następni bracia Lipiec i Sierpień zarządzili, aby wysłać na urlopy tych, co ciężko pracowali, bo pogoda była wyjątkowo sprzyjająca wypoczynkowi. Jedni więc wyjeżdżali nad morze, inni w góry lub nad jeziora; wybierali się na wycieczki, by zwiedzać obce kraje, inni zaś wysiadywali w parkach i ogrodach, na świeżym powietrzu, ciesząc się słońcem i dobrym samopoczuciem.
Ciekawe były rządy Września i Października. Ludzie zaczęli zbierać plony z pól, owoce z drzew, słowem, cieszyć się, że dzięki mądrym i roztropnym zarządzaniem poprzedników nie będą się martwić, co będą jeść i w co się ubierać.
Nadeszła jesień, ta pora roku, której piękno radowało serca i oczy poddanych, bo rzeczywiście było się czym radować. Liście drzew pokryły się żółcią, złotem, brązem i czerwienią
w ich najróżniejszych odcieniach, tak jakby najzdolniejszy malarz- czarodziej wymalował je najlepszymi kolorami, upajającymi duszę. W powietrzu unosił się zapach skoszonych łąk oraz dym z palących się ognisk, zapach sytości i dostatku. Słychać było śpiew pastuszków, pasących owce i krowy na polanach pod lasem, często też ich grę na fujarce.
Rządy Listopada zaczęły się nostalgicznie; tęsknotą za tymi, którzy odeszli do lepszego świata; nutą żalu za utraconym latem i złotą jesienią. Ptaki odleciały do ciepłych krajów. Skróciły się dni i rzadziej już wyglądało słońce. Często padał deszcz, a resztki liści z drzew postrącał wiatr.
W końcu nastały rządy Grudnia. Ostatni z dwunastu braci zarządził, aby w trudny czas zimowy ogrzać serca ludzkie najpiękniejszymi świętami, narodzinami Dzięciątka Jezus w stajence betlejemskiej, uroczystością Św. Mikołaja, pachnącą lasem choinką.
I tak cały rok dobiegł końca. W międzyczasie ojciec postarzał się znacznie, nie chciał już dłużej być super królem. Pochwalił
Synów za mądre rządy i poszedł na zasłużoną emeryturę. A berło swoje oddał Nowemu Rokowi i jego dwunastu synom.
W ten to sposób cykl życia powtórzył się jeszcze raz i tak będzie się powtarzał aż po kres czasów.

Teresa Zajewska

GALERIE

więcej zdjęć

© 2015 Dom Opieki Złota Jesień

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
87 0.18507504463196