Rehabilitacja rejestracja

 

tel. 505 377 568

                                                                                         PROMOCJA!!!!

  • 30 ZABIEGÓW FIZYKALNYCH  280 ZŁOTYCH (POZA KĄPIELAMI WIROWYMI I KRIOTERAPIĄ)
  • 10 MASAŻY  + 10 TERAPII INDYWIDUALNYCH Z PACJENTEM 600 ZŁ
  • 10 ZABIEGÓW FANGO + 10 MASAŻY 350 ZŁOTYCH 



ZAPRASZAMY NA TERAPIĘ INDYWIDUALNĄ, MASAŻ LECZNICZY, DRENAŻ LIMFATYCZNY, ZABIEGI FIZYKOTERAPEUTYCZNE  ORAZ GIMNASTYKĘ GRUPOWĄ.  

 


Pomóż nam pomagać

Przekaż 1% podatku na Dom Opieki "Złota jesień"

Nazwa OPP: Stowarzyszenie Domu Opieki
"Złota Jesień"
Numer KRS: 0000064525


Ofiary na Dom Opieki "Złota Jesień" składamy na:
Stowarzyszenie Domu Opieki "Złota Jesień"
ul. Franciszka Hynka 12, 80-465 Gdańsk

83 1240 1271 1111 0000 1491 6764

 


Kontakt

ul. Franciszka Hynka 12
80-465 Gdańsk
tel. 58 559-21-32
e-mail: jesienzlota@poczta.onet.pl

EWANGELIA I ROZWAŻANIE
modlitwawdrodze.pl

10 marca 2015

Odwiedziny Matki Bożej

9 i 10 marca nasz Dom odwiedziła, kopia figury Matki Bożej z Lourdes.
Przywiózł Ją ks. Tomasz Kosewski specjalnym pojazdem samochodem Mammamobile na które oczekiwali, przed wejściem do naszego Domu, pensjonariusze, personel i przyjaciele. W oczach niektórych oczekujących pojawiły się łzy wzruszenia. "Tak właśnie Matka Boża działa na serca ludzi"- powiedział ks. Jan Uchwat w kaplicy, podczas uroczystej Mszy Świętej o godz. 12.00, rozpoczynającej to wyjątkowe wydarzenie.
Figurę Matki Bożej ustawiono na pięknie udekorowanym postumencie w naszej Domowej kaplicy, w której przez całą dobę trwały modlitwy i adoracja.
Dziękujemy serdecznie "Caritas" Archidiecezji Gdańskiemu za możliwość przeżywania tych wyjątkowych chwil bliskości Matki Bożej, powierzając, przez jej pośrednictwo, Chrystusowi naszych bliskich, wszystkich chorych, cierpiących mieszkańców, personel, oraz przyjaciół Domu "Złota Jesień".


Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes

Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes (strona sanktuarium)


 

Z listu św. Marii Bernadetty Soubirous (List do P. Gondrand, rok 1861)

 

Pewnego dnia, kiedy wraz z dwiema dziewczynkami udałam się nad rzekę Gave, aby nazbierać chrustu, usłyszałam jakby szelest wiatru. Obróciłam się ku łące, ale zobaczyłam, iż gałązki drzew nie poruszają się wcale. Uniosłam wtedy głowę i spojrzałam w kierunku groty. Zobaczyłam Panią odzianą w białe szaty. Miała na sobie
białą suknię, przepasana była niebieską wstęgą, na każdej z Jej stóp spoczywała złocista róża. Taki sam kolor miały ziarenka Jej różańca.
Kiedy Ją zobaczyłam, przetarłam oczy sądząc, iż mi się przywidziało. Zaraz też włożyłam rękę do kieszonki i znalazłam swój różaniec. Chciałam przeżegnać się, ale nie mogłam unieść opadającej ręki. Dopiero kiedy Pani uczyniła znak krzyża, wtedy i ja drżącą ręką spróbowałam, i udało się. Równocześnie zaczęłam odmawiać różaniec. Także Pani przesuwała ziarenka różańca, ale nie poruszała wargami. Kiedy skończyłam odmawianie, widzenie ustało natychmiast.
Zapytałam więc obydwie dziewczynki, czy czegoś nie widziały. Odpowiedziały, że nie. Spytały natomiast, co takiego mam im do opowiedzenia. Wtedy oznajmiłam im, że widziałam Panią w bieli i że nie wiem, kim Ona mogłaby być. Upomniałam je jednak, aby nie mówiły o tym nikomu. One znowu namawiały mnie, żebym nie wracała na to miejsce, ale ja się na to nie zgodziłam. Wróciłam więc na to samo miejsce w niedzielę, czując wewnętrznie, że coś mnie tam woła.
Pani przemówiła do mnie dopiero za trzecim razem. Zapytała, czy nie zechciałabym przychodzić tu do Niej przez dni piętnaście. Odpowiedziałam, że chcę. Pani powiedziała jeszcze, że mam powiedzieć kapłanom, aby postarali się o wybudowanie na tym miejscu kaplicy. Następnie poleciła mi napić się wody ze źródła. Ponieważ nie widziałam tam żadnego źródła, zwróciłam się w stronę rzeki Gave. Ale Pani dała mi znak, że nie tam, i palcem pokazała na źródło. Kiedy podeszłam bliżej, znalazłam zaledwie odrobinę błotnistej wody. Nadstawiłam dłoń, ale nic nie mogłam pochwycić. Zaczęłam więc drążyć ziemię w tym miejscu i dopiero wówczas mogłam zaczerpnąć nieco wody. Odrzuciłam trzy razy, za czwartym razem wypiłam. Widzenie znikło, a ja powróciłam do domu.
Przez piętnaście dni powracałam na to miejsce, a Pani ukazywała mi się za każdym razem, z wyjątkiem jednego wtorku i piątku. Polecała na nowo, abym zachęciła kapłanów do wybudowania kaplicy, zachęciła także, abym się obmyła w źródle i abym się modliła o nawrócenie grzeszników. Wielokrotnie zapytywałam, kim jest, ale Ona uśmiechała się tylko łagodnie. W końcu, trzymając ręce uniesione i kierując wzrok ku niebu powiedziała, że jest Niepokalanym Poczęciem.

 

GALERIE

więcej zdjęć

© 2015 Dom Opieki Złota Jesień

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
89 0.14413094520569